Wczoraj moje kolejne dziecko wyfrunęło z gniazda.
Bez slowa,ot tak spakowal się i wyprowadzil.
Serce moje,pękło po raz kolejny.
Tysiąć pytan,bez odpowiedzi,natlok myśli różnych różnistych i ogromny ból.
Jestem u kresu wytrzymałości,nie wiem co będzie i jak będzie.
A może tak skończyć tą udrękę raz na zawsze i skutecznie?
Nic więcęj dziś już nie napiszę ,bo łzy zalewają mi obraz.
DLACZEGO ?
Dziś.....
3 dni temu










Może dojrzało do tego aby być samo aby spróbować swoich własnych sił - aby może Tobie ulżyć - zobaczysz czas pokaże - nie poddawaj się - jestem z Tobą ......
OdpowiedzUsuńŚciskam cieplutko :)
Dzieci dorastają i wyfruwają z domu. A,że bez słowa? No niezbyt ładnie, ale może bał się Twoich protestów, dopytywania, usiłowania zatrzymania. A może nie umie rozmawiać o swoich problemach? Nie załamuj się, poszukaj pracy, choćby na kawałek etatu, bylebyś wyszła do ludzi, nie siedziała z rozpaczą w sercu w domu.
OdpowiedzUsuńGłowa do góry, przebolejesz.
Oj, jesteś jednostką depresyjną. Cy to depresja wieku przekwitania czy moze tak po prostu masz?
OdpowiedzUsuńCzy to tragedia,ze dziecko wyfrunęło? U mnie też to było z dnia na dzień.Szok był, ale coż. Przyjeżdża, tęskni...jest ok.
Ależ to nieuniknione.Dzieje sie tak od zawsze.A wolałabys aby się ciągle trzymał matczynej spódnicy?
OdpowiedzUsuńKundziu kochanie, to naturalna kolej rzeczy, że dorosłe dzieci wyfruwają z "gniazda". A to, że spakował się i bez słowa opuścił dom, to może oznaczać, że nie chciał się wdawać w dyskusje i bał się zmiany zdania, może wcale nie jest taki bardzo stanowczy. Odczekaj kochanie i zobaczysz, że z perspektywy kilku dni a może tygodni sprawa nabierze innego wymiaru. My matki już tak mamy, wychowujemy dzieci po to aby one umiały ułożyć sobie własne, niezależne życie. Za jakiś czas będziesz dumna z syna, że sobie doskonale radzi sam. Pozdrawiam Cię cieplutko i głowa do góry!!!
OdpowiedzUsuńGdzieś wyczytałam, że dzieci wychowujemy dla świata nie dla siebie ... dorosłe dzieci powinny wyfrunąć z gniazda, rozpocząć z pełną odpowiedzialnością swoje życie.
OdpowiedzUsuńMnie ,,na karku,, siedzi jeszcze 4 dorosłych dzieci - bez komentarza:(
Gdybym ponad 35 lat temu spakowała walizkę i rozpoczęła własne życie ... no tak, co by było gdyby .... .
Dzisiaj na odejście syna patrzysz pełna goryczy, odczekaj trochę, na pewno inaczej spojrzysz na jego decyzję ... zresztą czas goi rany.
Powodzenia!
Dziękuje za Wasze komentarze ,są dla mnie ogromnie ważne.
OdpowiedzUsuńZ tym wyfruwaniem zgadzam sie na 100 procent.Zawsze powtarzałam ,że moje dzieci są u mnie na przechowaniu.Wyfrunęło już trzech został jeszcze jeden.Taka kolej życia,choć smutno czasem,rozumiem to doskonale.
Jeszcze raz dziekuje