Kazdy moj dzien to walka samej z soba ,chyba najtrudniejsza..
Wierze jednak ,ze mi sie uda ta walke wygrac.
Droga daleka ale i tak jest lepiej niz kilka tygodni temu.
Leki chyba zaczeły dzialac.
I znowu zniklam z mojego bloga .
Splot wydarzen ode mnie nie zaleznych.
Ale dzisiaj znowu tu wrocilam .
Za oknami juz jesien ,cudna ,kolorowa.Taka lubie .
Boje sie co prawda szarugi szarosci a taka napewno tez nadejdzie.
Jednak staram sie do niej przygotowac.
Moze ta jesien obejdzie sie ze mna lagodnie,czas pokaze.
Dni biegna jak szalone poniedzialek i zaraz piatek.
Wiekszosc czasu spedzam w przychodniach ,trzeba miec wiele sil aby sie leczyc.
Nie cierpie chodzic do lekarza ale czasem jak mus to mus.
A na smutki mam swoje robotki.
Skonczylam juz obrazek dla synowej a teraz krzyzykuje nastepny.
Mysle tez, ze czas zabrac sie za robotki swiateczne .
Swieta juz calkiem niedaleko.Wiec ukladam plan i do roboty.
Za oknami szaro ,buro i ponuro,zimno. Zaplanowałam wiec popołudnie w domu z robotkami. Napisałam o obecnych tworach na robotkowym blogu. Zajecie mam jak zawsze.Nie potafie tak siedziec bezczynnie męczy mnie to przeogromnie.Muszę czymś zająć ręce. Póki co na brak zajec nie narzekam wiec jest dobrze. Nawet moje koty dzisiaj nie wyszły na spacer widocznie tez im pogoda nie odpowiada
Oj jak ten czas leci ,ani sie ogladnęłam a tu juz kawał sierpnia minął.
Ciagle cos sie dzieje ,ciągle cos do zrobienia ,załatwienia.
Nawet na robotki czasu mało ale cos tam zawsze dłubnę
Nagle z dnia na dzien ,ba z godziny na godzine zostałam bez pracy.
Tak dzisiaj traktuje sie ludzi,super.
Jakby wszystkiego było zbyt mało to jeszcze taka niespodzianka.
Trudno jakos bede musiała sobie poradzic da rade bo nie ma innego wyjscia.
Ostatni weekend spedziłam u syna ,musiałam poogladac jego nowe mieszkanie
Powoli urzadzaja sobie swój mały swiat,Bardzo mnie to cieszy ..
Nie ma chyba nic ważniejszego dla matki od swiadomosci ,ze dzieciom wszystko sie uklada.
I tak niech zostanie.
Wczoraj dostałam wiadomosc,ze wyczekiwane dzieciątko to dziewczynka.
Bedzie zatem druga wnusia.Już nie moge sie jej doczekac.
Narazie zbieram do skrytki malenkie przydasie.To niespodzianka.
Mimo wszystko przepełnia mnie ogromna radosc i szczescie.
Ale ci.......aby nie zapeszyc.
Pedze do zajec bo samo nic niestety sie nie zrobi.
Zostawiam pozdrowienia dla odwiedzajacych,miłego dnia
I coz bylo milo ale szybko sie skonczyło.
Spotkanie z dziecmi jak zawsze super.
Pielegnujemy takie chwile bo sa bezcenne.
Wykorzystuje kazda mozliwa sposobnosc abysmy spotykali sie najczesciej jak to mozliwe.
Mam cicha nadzieje ,ze kiedy mnie juz nie bedzie wtedy tez beda spedzac z soba czas.
Moje dzieci sa z soba bardzo zzyte,lubia swoje towarzystwo i swietnie sie razem bawia.
A dziewczyny ktore weszły w nasza rodzine odnalazly sie w niej idealnie.
Mnie jako matke cieszy to ogromnie.
W rodzinie siła .I chociaz juz maja wlasne rodziny to ciagle jestesmy jednoscia
i tak niech pozostanie.
A ja coz pielegnuje ,kolekcjonuje takie chwile bo one w sytuacjach trudnych sa dla mnie
ratunkiem.
I tak teraz musimy zorganizowac nastepne spotkanie.....
Na froncie robotkowym tez cos sie dzieje,wiec jest ok moje co nieco
Pozdrawiam serdecznie
Dzisiaj odrobine chłodniej niz w ostatnim czasie.
Ja jestem z natury ciepłolubna wiec upal mi az tak nie przeszkadza,chociaz nie wolno mi przebywac na sloncu .
Ten tydzien mam bardzo zwariowany bo nawarstwiło sie troche spraw.
Samo zycie .
A w przyszłym tygodniu mam zjazd rodzinny.
Zaplanowałam go juz wczesniej ,dopasowałam tak aby wszystkie moje dzieciaki mogły w ten dzien pojawic sie na obiedzie.
Bedzie to obiad dla mnie szczegolny,bo z okazji moich calkiem okrragłych urodzin.
Dlatego chce ten dzien spedzic z moimi bliskimi,a ze jest nas juz calkiem duza gromadka synowie synowe wnusia i jeszcze jedno wnuczatko ktore pojawi sie za kilka miesiecy .Bedzie super napewno.
Długo biłam się z myślami czy skasowac ten blog ,czy pisać dalej.
Nadal nie podjełam ostatecznej decyzji.
Wiele czasu minęlo od kiedy pisałam ostatnio,w moim życiu tez wiele sie zmieniło
szkoda ze nic na lepsze.
Widocznie tak ma byc.
Co nas nie zabije to nas wzmocni mawiają ,więc może jestem już ze stali i nic o tym nie wiem.
Chyba jednak nie,bo nie bolałoby tak jak boli.
Nic nie układa się jak potrzeba. Od soboty mam ograniczoną możliwość poruszania ,przemieszczania,schylania itp Biorę zastrzyki ,łykam tabletki przeciwbólowe i czekam .....może przejdzie. Już dawno aż tak mnie nie połamało. Jednak to nie zwalnia mnie z obowiazków jak widzę. Wszystko uparcie na mnie czeka ,idą święta więc roboty nie mało . A ja jestem uziemiona prawie dosłownie,bo w pierwszym momencie myślałam ,że tak już zostanę, że się nie wyprostuję. A może to właściwa pozycja dla mnie. Ech,wiele chciałoby się napisać lecz nie można wszystkiego wrzucać w sieć.
Jest jak jest inaczej nie będzie. A dobrze nie jest ,lecz przez ostatnie lata powinnam już do tego się przyzwyczaić . Niestety jakoś nie moge
Moj kardiolog mawia,ze w pewnym wieku kiedy budzimy się rano i czujemy,że coś nas boli to dobry znak ,bo jeszcze żyjemy. I tak dzisiaj przypomniałam sobie jego powiedzenie,kiedy poranny rozruch miałam utrudniony. Jest dobrze bo ,czuję że żyję
Nie będę powielaćpostów.Tu o wszystkim i o niczym ,mądrze i głupio a tam robotki i wszelakie rękoczyny ,które popełniam w wolnych chwilach. Jeśli macie ochotę zobaczyć zapraszam serdecznie.
Dlugo trwało aż się pozbierałam po minionym roku,ale czuję że wracam do żywych .Nie wiem czy to czas czy "pigułki szczęścia",ważne że ból przycupnąl gdzieś z boku.Jestem dobrej myśli
Wnusia po kilku dniach pobytu wróciła do rodziców,ale już na nowe mieszkanie.
Powoli zagospodarowują swoje cztery kąty.Teraz juz są na swoim.
Cieszą się ogromnie.
Te kilka dni były dla mnie ogromną radością przeniosłam się w zupełnie inny świat.Dobre to było ,bo oderwało mnie od innych problemów no i mogłysmy nacieszyć się sobą.
Teraz nadrabiam zaległości w czytaniu i pisaniu ,w zajęciach codziennych.
A robótkowo cóż trochę zaniedbałam krzyżyki ,,ale tylko chwilowo.
Coś tam na tamborku leży .
Natomiast zakochałam się ostatnio w decoupage.
Czytam oglądam i postanowiłam coś zdziałać.
Może dam radę nauczyć się tej techniki.
Na pewno spróbuję.
Mikołaj nawet przyniósł mi różne przydasie więc trzeba coś z tym zrobić.
Na dzisiaj koniec pisania teraz jeszcze coś poczytam
Byłam wczoraj na imprezie w szkole mojej wnuczki.
Oczywiście z okazji Dnia Babci.
Przedstawienie było świetne,mnóstwo wierszy i piosenek.
Wnusia chora lecz nie mogła nie brać udziału,o długo przygotowywały się dzieciaki.
Od dzisiaj jednak bierze antybiotyk i tydzien spędzi w domu.
Laurkę dostałam jak co roku ,moc uścisków małych łapek .
To dziecko mnie zawojowało w momencie narodzin.Mając samych chłopców pojawiła się dziewczynka.
To już było wspaniałe.Teraz ma 6 i pół roku i chodzi do pierwszej klasy.
Każda chwila spędzona a Nią jest dla mnie bezcenna.
Parę dni temu otrzymałam od Niej kartkę z wycieczki do Zakopanego.Pierwsza kartka pisana samodzielnie.
Wzruszyły mnie te koslawe literki niewprawnej ręki.
Wszystkie takie pamiątki składam do teczki ,na pamiątkę.
Niedługo zaczynają się ferie więc pomieszka z nami pare dni,juz sie cieszę.
I wreszcie mogę coś naskrobać.
Z wielu powodów mniejszych i większych nie było mnie tu bardzo długo.
Teraz już w miarę normalnieje wszystko wokół więc powinno być ok.
Dziękuję za pamięć tym którzy tu do mnie zaglądali.
Z nadzieją patrzę na rok który się rozpoczyna ,marząc o tym aby był lepszy od minionego,czego i Wam życzę
z całego serca.
Mam w głowie wiele planów co z nich uda się mi zrealizować czas pokaże,bo człowiek myśli a P Bóg kreśli.
Zobaczymy jak to będzie.
W sierpniu czeka mnie ślub mojego syna,rodzina znowu mi się powiększy o kolejną synową .
Cieszę się ich szczęściem ogromnie,są młodzi,zakochani i szczęśliwi.Miło się na nich patrzy.
Ten rok będzie udany , chcę w to wierzyć.
Będzie dobrze!
I znowu nie było mnie tu trochę.
Musiałam jednak poukładać sobie pewne rzeczy.
Sa sprawy na które nie mam absolutnie wpływu
Zostaje mi pogodzić się z nimi.
A ponieważ myśli moje rozbiegane, więc pokażę Wam
czym zajmuję moje ręce w wolnych chwilach
Żałuję tylko ,że tam mało czasu mogę poświęcić robótkom.
Zaprosiło mnie do stołu szare zwykle życie postawiło bladą filiżankę z herbatą bez smaku pij,powiada podsuwając gorzki cukier pij,bo nie masz wyboru. Czyżby..? Pomyślałam i wstałam od stołu. Wróciłam po chwili swój dzbanek przyniosłam pij,powiadam życie to ja dokonuje wyboru ... /net/