Obserwatorzy

23 cze 2010

I ZNOWU.....

I znowu zamilkłam ,znowu dopadły mnie czarne myśli,znowu wszystko straciło jakikolwiek sens.
Myśli różne kłębią  się w głowie lecz wszystkie czarne.
Od dzieciństwa jestem osobą zamkniętą w sobie,skrytą.Nie potrafiłam mówić o sobie ,swoich problemach ,swoim życiu .Tym bardziej trudno mi się pisze na blogu .
Nie lubię użalać się nad sobą ,a ostatnio widzę siebie w jakiś krzywym zwierciadle.
Nic nie układa się tak jakbym tego chciała,chyba wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie.
Ale to przecież niemożliwe,więc to ja jestem do niczego.Jestem już bardzo zmęczona tą cała sytuacją,zmęczona sobą też.Gdzieś się pogubiłam w tym wszystkim i nie umiem się teraz  odnależć.Nie znajduję też wsparcia ze strony bliskich,a wręcz teraz mają pretensje,żale które gdzieś siedziały w nich od wielu miesięcy.Tylko dlaczego teraz wyłażą,dlaczego nie zostały rozwiązane kiedy miały miejsce.
Coś zrobiłam, czegoś nie zrobiłam ,coś powiedziałam a czegoś nie powiedziałam.Przecież to chore,a może tylko ja tak to widzę.Może faktycznie moje zachowanie jest uciążliwe dla otoczenia.
Rozmyślam nad tym wszystkim i jak dotąd nie wymyśliłam nic mądrego.
Poza tym muszę wrócić do pracy, to da mi poczucie niezależności,pozwoli na kontakt z ludzmi na codzien.
Wyrwę się z tego błednego koła w jakim się znalazłam na dzień dzisiejszy.Rozmawiałam z moją rodzinna lekarką . Ona nie podpisze mi zgody na pracę,więc poradzę sobie bez tego.Po prostu muszę to zrobić ,bo nie mam innego wyjścia.Nie mogę być dłużej  zdana na łaskę i niełaskę moich bliskich.To nie wróży nic dobrego.
Dziękuję serdecznie za Wasze komentarze,one dodają mi sił których tak brak mi ogromnie w ostatnim czasie.

7 komentarzy:

  1. Ojojo, a juz myslałam, że u Ciebie na prostej :) Nie daj się dziewczyno, walcz, uwierz, że jesteś silna, że dasz radę. Popatrz, jak dużo piszesz na blogu o swoich przemyśleniach, to ważne nawet jesli tak bardzo trudne.
    A poza tym widzę, że grono Twoich obserwatorów stale rośnie, dla tych ludzi jesteś w jakiś sposób ważna, walcz, również dla nich (i tak troszkę dla mnie, bo lubię Cię odwiedzać).
    Trzymam kciuki, bardzo, bardzo mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja byłam pewna, że powoli dochodzisz do siebie. Nie poddawaj się kochana pomyśl, że jeszcze tyle różnych niespodzianek ma dla Ciebie życie...Bardzo dobrym pomysłem jest pójście do pracy, to fakt i ludzie i inne problemy i przede wszystkim zajęcie umysłu...nie będziesz miała czasu na rozważania o tym co Cię gnębi. Pozdrawiam Cię cieplutko i głowa do góry jestem z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyłączam się do słów poprzedniczki,walcz i się nie poddawaj chociaż to jest bardzo trudne, ale wiem że możliwe.Tak samo jak Ty jestem osobą skrytą i zamkniętą w sobie trudno mi pisać na blogu o moich przeżyciach, wiele trudnych chwil w życiu przeszłam i przechodzę nadal.Ale walczę każdego dnia z darami losu jaki mi przynosi następny dzień. Wieczorem mówię sobie jutro będzie lepiej,bo musi być kiedyś lepiej.Ściskam Cię bardo mocno:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteście wspaniałe,dziękuję.
    Będę pisać ,bo dla takich chwil warto.
    Kiedy poczytałam Wasze wpisy to małe słoneczko zaświeciło dla mnie na chwilę.
    Przytulam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie poddawaj się, walcz, nawet gdy jesteś zmęczona. Powrót do pracy to rzeczywiście niezły pomysł.Kochana, Ty po prostu musisz wreszcie uwierzyć w siebie. I nie pozwalaj, by inni zrzucali na Ciebie swoje własne frustracje.Trzymam kciuki za to,żebyś wreszcie się "pozbierała".Trudno Ci mówić - więc powinno Ci być łatwiej pisać, zrzucaj ten ciężar z siebie, przelej go na papier.
    Serdeczności dla Ciebie,;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej, czytam Ciebie i siebie w tym widzę ... ale tą siebie z przeszłości, bo teraz jest inaczej - teraz walczę, nie pozwalam innym na przekroczenie pewnych granic. A czarne myśli to miałam nie raz ... nie raz w depresji byłam ... zawsze sama, bez wsparcia. O dziwo, mnie to wszystko wzmocniło. Pewno, że chciałabym być słabą kobietką ale .... jestem silna mimo tego co przeszłam. Teraz przeszłość nazywam ,,szkołą życia,,.
    Nie wiem co mnie ,,jutro,, czeka ... nikt tego nie wie ... jest tu i teraz i jestem ja ... jestem jaka jestem ... . Kiedyś wszystkiego się bałam - teraz głowa do góry, pierś do przodu i ... i naprzód (wiem, łatwo mi mówić ale wiem co mówię ... przeszłam w życiu co nieco, mam doświadczenie).
    Życzę Ci wiary w siebie ... to pierwszy krok, potem będzie łatwiej stawić czoła wszystkiemu co negatywnie na Ciebie działa.
    Uwierz w siebie!
    Masz ode mnie porządnego kopniaka!
    Ściskam mocno!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie poddam się na pewno.
    Dzięki za wparcie i ciepłe słowa.
    Damurku a Tobie za tego kopniaka o którego prosiłam ,bo bardzo mi potrzebny

    OdpowiedzUsuń