Za oknem słonce,aż chce się żyć mimo wszystko.
Al gdzieś zniknął od piątku nie przychodzi znowu zapił.
A jak tak sobie myślę ,że mógłby na dobre gdzieś się wyprowadzić,ale on wraca zawsze jak długi i bumerang.To tylko kwestia czasu.
Już nie walczę o niego ani z nim ,to zupełnie nie ma sensu,szkoda resztek mojego zdrowia i nie mam na to już sił ani ochoty.
Ponad 16 lat trwałam w tym bajzlu i chyba wystarczy.
Teraz kiedy dzieci dorosły (no prawie ,bo jeszcze jeden),chyba powinnam pomyśleć o sobie wreszcie i nareszcie.
Najmłodszy (M) walczy o jak najwyższą średnią na świadectwie ,będzie ponad 5
Jestem szczęśliwa kiedy to słyszę,bo kończy gimnazjum i trzeba iść dalej ,
Plany ma wielkie oby tylko starczyło mu samozaparcia i chęci .
Będzie ok,napewno.
To są moje codzienne radości i one trzymają mnie przy życiu w jako takiej formie.
Korzystając z pięknej pogody wybieram się na długi spacer,bo popołudniu zapowiadają burze.
Zabieram ze soba moją sunię i wodę i już nas nie ma .
Dziś.....
3 dni temu










Miłego spaceru!
OdpowiedzUsuńKundziu, naprawdę czas pomyśleć o sobie. Jego nie zmienisz, bo zawsze będzie istniało niebezpieczeństwo,że nałóg wróci. Myśl już tylko o sobie i dzieciach.I gratulacje dla najmłodszego, dla Ciebie też, bo to i Twoja zasługa.
OdpowiedzUsuńMiłego,;)
Wszystkiego dobrego a przede wszystkim wiary w lepsze jutro - pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńKundziu, kochanie dawno do Ciebie nie zaglądałam - bo jeszcze do niedawna ciągle pusto było. Potem ja wyleciałam na 1,5 miesiąca z obiegu, bo się poturbowałam na rowerze i nie mogłam pisać. A teraz zaglądam i jesteś z czego się niezmiernie cieszę. Gratuluję syna - oceny imponujące i jego myślenie o przyszłości jest bardzo chwalebne. Resztą się nie zadręczaj, bo dzieci najważniejsze i dla nich potrzebujesz mieć dużo zdrowia, cierpliwości i serdeczności. Spacer na pewno wpłynie kojąco...Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuń