Uświadomiłam sobie właśnie ,że od kilkunastu miesięcy mój czas upływa
w szpitalu,w przychodniach ,u lekarzy,na badaniach,na cmentarzu u Mamy.
Po między tymi zajęciami obowiazki tzn pranie ,sprzątanie, gotowanie itp i oczywiście na dwa domy.
Gdzieś po drodze zgubiłam siebie.
Żyjąc w takim kieracie chyba nie powinna mnie zaskoczyć depresja .
A jednak .Dopadła mnie... chyba ..bo jeszcze usilnie się bronię.
Jesień zawsze była dla mnie przygnębiająca a w tym roku jest jeszcze gorzej.Zbliża się też 1 listopada,pierwszy od śmierci Mamy,pierwsze bez Niej Boże Narodzenie,wigilia.
Muszę jakoś przeżyć ten czas chociaż co dzień trudniej.
Nie mam żadnej odskoczni ,chwili zapomnienia.Czasem chciałabym wyjechać gdzieś.... im dalej tym lepiej..
chciałabym by dali mi święty spokój chociaż na jakiś czas.
Bardzo trudno pogodzić mi się ze smiercią Mamy ,z chorobą Ojca,z samozagładą mojego męża.
Do tego jeszcze zwykłe problemy dnia codziennego,walka z każdym dniem o trochę normalności ,spokoju.
Juz nie daję rady sobie z tym wszystkim,poprostu nie mam już sił.
.











Ależ masz siły kochanie.Bóg daje nam tyle trosk, ile jesteśmy w stanie unieść.Pamiętaj, po burzy przychodzi słońce.... Chwytaj każdy jego płomyk, by w końcu zaświeciło pełnym blaskiem. Wierzę, że tak będzie.Pozdrawiam - Gabrysia.
OdpowiedzUsuńKundziu, kochanie chciałam Ci powiedzieć, że każda z nas nosi własny krzyż - jedna większy druga mniejszy, ale dźwiganie go każda inaczej odczuwa. Poza tym są okresy kiedy wszystko się wali na jedną biedną głowę - tylko to mija. Myślę, kochanie, że zebrało się w jednym czasie zbyt dużo chmur nad Twoją głową, ale przyjdzie słoneczko i będzie lżej, zobaczysz. Jesteś niezwykle dzielną kobietą i wiem, że sobie poradzisz, masz dla kogo żyć. Przytulam Cię mocno, mocno i życzę wytrwałości - pisz o wszystkim a poczujesz ulgę. Pozdrawiam serdecznie i buziaczki przesyłam.
OdpowiedzUsuńNie daj się depresji to podstawa. Osobiście choruję od wielu lat i boję sie ze znów zapuka do moich drzwi.A jestem obecnie jako tako stabilna.Panicznie się boję. Współczuję takich smutnych wypadków losowych. Moj tata umarł już 18 lat temu a ja ciągle wspominam i żałuję i płaczę.Jestem czasem wściekła,że umarł.Miał 49 lat.Inaczej by sie wszystko poukładało gdyby żył.
OdpowiedzUsuńDlatego trzymaj się. Nie daj sie jesieni i depresji.Nie wolno.
Niestety Kasiu ona już mnie głeboko dopadła ale jeszcze z nia walczę wszystkimi sposobami.
OdpowiedzUsuńGabrysiu ja też wierzę ,że w końcu będzie lepszy czas.
Grażynko ja sój krzyż od lat niosę z ogromną pokorą ,ale zdarza mi się upadać pod jego ciężarem .Tak jest i teraz.
Wiem ,że i ty razem uda mi się wstać i wstanę .
Jeszcze trochę.Pozdraiam Was cieplutko,buziaki
Przepraszam za błędy powyżej ale chyba klawiatura coś nie tak
OdpowiedzUsuń