Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROZMOWY Z MAMĄ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROZMOWY Z MAMĄ. Pokaż wszystkie posty

30 sty 2013

..........



To juz 3 lata a mnie wydaje sie ,ze to bylo tak niedawno.
Smutna data ,smutny dzisiejszy dzien .
W gardle dławi  a Łzy same płyna.
To nie prawda ,ze czas goi rany ,boli tak samo bardzo jak w tamten sobotni zimowy dzien.
Tesknota jeszcze wieksza.
Ale  nic nie jestem w stanie z tym zrobic.
Wspomnienia ,wspomnienia .Dzisiaj zostały tylko te dobre i one dodaja mi sił..
Mimo deszczu i slizgawicy zaraz jade do Mamy .Musze tam dzisiaj byc ,zapalic swieczke ,zostawic kwiaty.
Tylko tyle moge dla Niej zrobic.





27 paź 2010

CO DALEJ......








Uświadomiłam sobie właśnie ,że od kilkunastu miesięcy mój czas upływa
w szpitalu,w przychodniach ,u lekarzy,na badaniach,na cmentarzu u Mamy.
Po między tymi zajęciami obowiazki tzn pranie ,sprzątanie, gotowanie itp i oczywiście na dwa domy.
Gdzieś po drodze zgubiłam siebie.
Żyjąc w takim kieracie chyba nie powinna mnie zaskoczyć depresja .
A jednak .Dopadła mnie... chyba ..bo jeszcze usilnie się bronię.
Jesień zawsze była dla mnie przygnębiająca a w tym roku jest jeszcze gorzej.Zbliża się też 1 listopada,pierwszy od śmierci Mamy,pierwsze bez Niej Boże Narodzenie,wigilia.
Muszę jakoś przeżyć ten czas chociaż co dzień trudniej.
Nie mam żadnej odskoczni ,chwili zapomnienia.Czasem chciałabym wyjechać gdzieś.... im dalej tym lepiej..
chciałabym by dali mi święty spokój chociaż na jakiś czas.
Bardzo trudno pogodzić mi się ze smiercią Mamy ,z chorobą Ojca,z samozagładą mojego męża.
Do tego jeszcze  zwykłe problemy dnia codziennego,walka z każdym dniem o trochę normalności ,spokoju.
Juz nie daję rady sobie z tym wszystkim,poprostu nie mam już sił.









.

31 maj 2010

CZASU __POTRZEBA MI...

Dzień Matki w tym roku ,był dla mnie mieszanką radości i łez
Cieszyłam się życzeniami od dzieci,ale  gardło ściskał szloch.
Już nie podaruję kwiatów mojej Mamie ,nie zobaczę Jej radości i uśmiechu, nie ucałuję Jej spracowanej dłoni .
Juz nie przytuli mnie ani nie pocieszy.JUŻ NIGDY!
Straszne słowa ,ale to prawda.
Pojechałam na cmentarz aby zapalić znicze i zostawić kwiaty,wylałam morze łez.
Dzieci powitałam pozornie spokojna,trzeba dalej żyć dzień po dniu.
Powolutku osiągam spokój ale wracają chwile,że muszę sobie popłakać do woli.
Widocznie tak musi być,nie byłam na to przygotowana ,chyba nigdy bym nie była