W naiwności dzieciecej myślałam ,że los już wyczerpał pomysły
Jednak ogromnie się pomyliłam .Wczoraj bowiem kiedy odwiedził mnie syn dowiedziałam się ,ze w koncu zdiagnozowano jego dolegliwości.Po kilku latach ,po szeregu badan jest już wiadomo że cierpi na ZZSK.
Co to za twór ,jest to zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa..Choroba nieuleczalna.Można ją spowolnić tylko.Choroba naznaczona bólem i cierpieniem.
Widzę ,że jest załamany ale trzyma fason ja też.Będę Go wspierać jak tylko dam radę.Ma wspaniała kochajacą kobietę ,która jest przy Nim.
Dopiero kiedy wyszli, moja rozpacz znalazła ujście.Łzy nic tu nie pomogą , wiem.
Najgorsza jest bezsilność.
Tysiące pytań,żal pretensje i zażalenie do P Boga.
Przecież Syn ma dopiero 24 lata ,za co ?
Lzy kapią na klawiaturę i zasłaniają ekran piszę prawie po omacku.Nie mam już sił ,boję się niemal każdego dnia .Jak ogarnąć to wszystko i nie zwariowć ?Skąd czarpać siły ,których tak bardzo mi brak.
To nie tak miało być,wszystko jest nie tak
.










Kochanie strasznie się zmartwiłam, to rzeczywiście nie żarty - co prawda nie słyszałam o takiej chorobie. Jednak z tego co piszesz - najgorszy jest ból - może choć to da się opanować? Myślę, że teraz medycyna strasznie przyspieszyła w metodach leczenia i okaże się za jakiś czas, że tę chorobę można wyleczyć. Kundziu tulę Cię i wspieram całym swoim sercem, wiem że jesteś silną kobietą a łzy to tylko ulga i wyciszenie, więc ich nie żałuj. Trzymam kciuki za syna i przesyłam buziaczki.
OdpowiedzUsuńNie wiem co powiedzieć ..... mam syna w tym wieku.
OdpowiedzUsuńW takich sytuacjach należy się wspierać ... być ze sobą ... czas pokaże .... najgorsza niepewność i bezsilność ..... trzeba być dobrej myśli bo inaczej nic nie miało by sensu ... .
Jestem z Tobą myślami ... tyle mogę zrobić.
Pozdrawiam ... uściski przesyłam ... Danka
Gosiu, wejdz na http:free.of.pl/z/zzsk, tam jest dużo o tej chorobie. On jest jeszcze młody i dobrze,że już zna diagnozę, można podjąć czym prędzej odpowiednią rehabilitację ruchową + masaże+ kąpiele.Przytulam, ;)
OdpowiedzUsuńNie wiem,czy gdzies tam jest piekło,bo sadze ze jest tu na ziemi.Ile tego bolu jest wpisane w zycie,na czyje to sily,moze patetycznie,ale tak sadze.Dzien za dniem czlowiek wstajac rano pyta siebie,co jeszcze zlego,co znowu za koszmar sie trafi.Jak kazda matka,babcia boje sie nieraz odebrac telefon od dzieci.Trzymaj sie kochana,te slowa nie zalatwia nic,ale myslami jestem z Toba i Twoim synem
OdpowiedzUsuńChyba najbardziej cierpimy wtedy gdy cierpią nasze dzieci a my nie możemy tego bólu uśmierzyć ...
OdpowiedzUsuńMojego 18-letniego syna dopadła rwa kulszowa ,po lekach i masażach trochę przeszło , a że trenuje brazylijskie ju jitsu to co jakiś czas choróbsko się odzywa . I co tu poradzić , ze sportu na pewno nie zrezygnuje . bo ten typ tak ma. A ja co mogę ?
Pozdro z PT Marzena
p.s. muzyczkę znalazłam,wczoraj nie mogłam zasnąć , więc tropem " animacji " po wysłuchaniu iluś tam utworów trafiłam na PIĘKNO OCEANU a w orginale BISKAYA - James Last
Dobrze ,że znana jest diagnoza.Twoje zadanie na teraz to po prostu matczyne wspieranie i pozytywne nastawienie. Wszystko będzie ok - zobaczysz.Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńDzieczyny jesteście kochane.
OdpowiedzUsuńZ Wami łatwiej .
Na dzień dzisiejszy oswajamy się z sytuacją.
Szukamy ,czytamy ,wspieramy się wzajemnie.
Z czasem jakoś zapewne pogodzimy się z tym .
I mocno wierzymy że będzie dobrze.
Dziękuję z słowa wsparcia,bo tego chyba potrzeba mi najbardziej