Cóż ,chyba ,życie mnie przerosło w ostatnim czasie.
Nawet nie chyba tylko tak jest.Czy pozbieram się tak jak zawsze ,czy tym razem już brak mi sił?
Może jednak po kolei .
Po śmierci Mamy wpadłam w depresję,ogólne odrętwienie i otępienie.Chodze jak w letargu ,wykonuję tylko niezbędne czynności i to na siłę,bo wiem że muszę .
Zbyt dużo spadło w ostatnim czasie na moją głowę i nie mogę się teraz pozbierać.
Jakby tego było zbyt mało jak na moją niepokorną duszę 12 kwietnia przegrałam kolejną walkę o trzeżwość mojego męża .I tym razem wygrała butelka .
kiedyś gdy moje zycie się sypało,Mama zawsze byla obok mnie to pomagało mojej psychice,wierzyła że sie pozbieram .Teraz nie ma juz nic.PUSTKA.
Mama nie wróci ,rozpada sie moje życie,jestem chora i jak dalej żyć i po co?
BEZNADZIEJA.
Zastanawiam sie jak to się stało,że ja która miałam zawsze wiele sił do walki ,do pracy ponad moje siły ,dzisiaj nie widzę żadnej nadziei na lepsze jutro.
Gdzie jest tamta kobieta mocno stojąca na ziemi .gotowa do walki o chleb dla moich dzieci ,o dach nad głową, o trzeżwość mojego męża a jednocześnie znajdująca ogromną radość w maleńkich drobiazgach,ciesząca się czasem jak dziecko?
Zaginęła bezpowrotnie gdzieś po drodze.Jaka szkoda,że nie mogę jej odnależć.
Zmusiłam się dzisiaj do napisania ,może poczuję się lepiej gdy nie będę tego wszystkiego dusiła w sobie.
Nosiłam sie z zamiarem skasowania bloga,ale dzisiaj postanowiłam ,ze będę pisać .Potraktuję go jak formę terapii w tym bardzo trudnym dla mnie okresie.
Dziś.....
3 dni temu











Doskonale Cie rozumiem.Przeszłam niejedna batalie o trzeźwość męża.Teraz go już nie ma.Choroba na życzenie spustoszyła tak organizm,że nie poradził sobie z rakiem.walczyłam nawet z własna teściową, która nie potrafiła, a może nie chciała dostrzec problemu.to zawsze ja byłam tą gorszą.skutki tego odczuwam do dziś.Niekończące się długi, które zatruwają życie moje i dziecka i zatruwać beda długo.a moja mam choć jest to jakby nieobecna.zapatrzona i żyjąca życiem mojej siostry.Musisz być silna, bo jesteś mądrą rozsądną kobietą!Jeśli potrzebujesz wsparcia pisz: ml63@o2.pl.czasami wystarczy się wyżalić.
OdpowiedzUsuńPisz, pisz, to naprawdę pomaga. Pozwala niejako przyjrzeć się trochę z boku. A poza tym - przytulam. O męża nie walcz - trudno, zostaw go samemu sobie, zwłaszcza, że to taki maż jak i mój czyli - już-nie-mąż.
OdpowiedzUsuńKundziu droga tu w świecie blogowym można znaleźć wielu przyjaciół i to nie tylko na niwie internetowej ale i również w naszej rzeczywistości czasami różowej czasami szarej!Wiec pisz kochana jak najwięcej i potraktuj to jako terapia na wszelakie smutki!!
OdpowiedzUsuńJa oczywiście ze swojej strony mogę Ci jako sąsiadka krajanka zaproponować spotkanie z wielką czekolada z masa bitej śmietany!:)To bardzo dobra terapia jest!Więc jeśli miała byś ochotę pisz na vilemoo@gmail.com
Trzymaj się mocno!
Pomimo wszystko jesteś silna, myślę, że już dzisiaj, teraz - jesteś silniejsza.Trzymaj się pozdrawiam sedecznie.
OdpowiedzUsuńPisz ile tylko mozesz,nie jestes sama w swojej tragedii,duzo osob,mimo ze pozornie obcych tu rozumie Cie i kibicuje w walce.Sa takie chwile w zyciu ze trzeba realnie rozliczyc sie ,wziac za i przeciw,wykazac sie rozsadkiem,przekreslic wszystko i zaczac od nowa, dla siebie i dla dzieci.Mysle ze to wlasnie ten etap otwiera Ci sie w zyciu.
OdpowiedzUsuńWitaj, nie znamy się jeszcze, ale to nie szkodzi.Nie kasuj bloga, pisanie pomaga, przećwiczyłam to na sobie, gdy w listopadzie mąż był na kardiochirurgii i potem, gdy było z Nim bardzo zle i przy jego kolejnych pobytach w szpitalu. Pomogli mi blogowi znajomi, to Oni stawiali mnie do pionu swą życzliwością.Pytasz się, gdzie ta silna dotąd kobieta- Ona tu jest, ale po prostu jest bardzo, bardzo zmęczona i smutna.W pewnej chwili zbyt dużo wzięłaś na siebie.Ratuj teraz siebie, bo niestety męża nie uratujesz.Jeśli On nie dostrzega Twojej rozpaczy po śmierci Mamy i nie umie być dla Ciebie podporą-odpuść sobie wyciąganie Go z nałogu. Nie wyciągniesz uzależnionego na siłę, On musi sam do tego dojrzeć.
OdpowiedzUsuńJeżeli lubisz robótki, zajrzyj do mnie,na blog
www.cobytujeszcze.blogspot.com
Miłego, ;)
Ogromne dzięki dla Was wszystkich za słowa pełne ciepła i otuchy.
OdpowiedzUsuńTeraz wiem ,ze nie jestem tak ogromnie samotna,ze być może ktoś o mnie pomyśli choc malenką chwilkę.
Bardzo dziękuję