Obserwatorzy

11 sie 2010

CIĘŻKO.......

Długo nie pisałam ,lecz kiedy póznym wieczorem wracam do domu nie mam już na nic siły.
Opieka nad ojcem zabiera mi cały dzień.Fizycznie i psychicznie jestem wykończona.
Krążę codziennie między swoim domem a jego.Moje dziecko praktycznie mnie nie widzi.
Wszystko stoi na głowie teraz,tylko ile tak jeszcze wytrzymam?
Zdana jestem tylko na siebie.Wiem że nikt za mnie tego nie zrobi.
Ojciec nie chce chodzić ,a lekarz twierdzi,że musi ,bo inaczej niedługo nie dojdzie nawet do łazienki.
Czasem wydaje mi się,że on tak robi specjalnie,by wymusić na mnie spędzanie z nim tylu godzin każdego dnia. Leki też go nie interesują,dam to dobrze a jeśli nie to też dobrze .
Kiedyś wszystko robiła mama teraz chce przerzucić to na mnie.
Nie jestem wyrodną córką ale jego egoizm mnie denerwuje.Przed szpitalem był sprawny fizycznie i samodzielny.Teraz nie wiem co mu się porobiło.Ciśnienie mu się uregulowało,cukier jeszcze trochę za wysoki.Pilnuję jego diety ,leków i powinno być dobrze.
Ja jeszcze nie umiem odnalezć się w tym wszystkim,może za jakiś czas poukładam to sobie tak,aby miało ręce i nogi.
Dzisiaj przygotowałam mu leki na wieczór i pojechałam do domu.Kolacje ma zrobić sobie sam.
Chleb i wędlina jest krojona,więc nie widzę problemu.Zapewne świetnie sobie poradzi.
A żebym mogła spać spokojnie zadzwonię.


5 komentarzy:

  1. Ja tak mam od prawie dwóch lat z tą różnicą, ze matka mieszka z nami - my u góry ona na dole.
    Opieka nad starszą osobą może czasami być koszmarem ... ja się trochę w tym ,,pogubiłam,, i w szpitalu wylądowałam (odpoczęłam te kilka dni).
    No cóż, każdy przypadek jest inny - ja powiedziałam otwarcie, że nie jest ,,pępkiem świata,, i skakać koło niej na każde zawołanie nie będę (może ktoś powie, ze wyrodna córka jestem - nie, po prostu to jest jakaś moja obrona - co trzeba robię ale kaprysów nie spełniam).
    Nie jest łatwo .... życzę Ci dużo sił i szczypty egoizmu ze względu na siebie.
    Trzymaj się!
    Pozdrawiam:)
    Danka

    OdpowiedzUsuń
  2. oj coś wiem na ten temat... spróbuj postarać się o opiekunkę z mopru chociaż na kilka godzin w tygodniu. Odpłatność jest zależnie od wysokoći renty/emy. I wymagaj nawet ostro od ojca. Musi coś robić bo sam zamrze albo ciebie wykonczy. POza tym skonsultuj ojca z psychiatrą, śmierć żony, choroba i może to być depresja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez tak myślę Małgosiu,że to może jest depresja.A MOPS to dobra propozycja.Byłoby Ci o wiele łatwiej.Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również przeżywam podobną sytuację.
    Jako jedynaczka jestem sama z opieką nad moimi rodzicami. Kilka miesięcy temu mama była w szpitalu: jeździłam do niej codziennie, tam obsługa jak praca fizyczna (karmienie, mycie na łóżku itd), potem do taty z garami, wieczorem do domu - gotowanie dla taty na następny dzień i tak w kółko.
    Praktycznie całe swoje życie podporządkowałam rodzicom, pozostawiając własny dom odłogiem.
    Teraz mama jest w domu, ale prawie nic nie może robić i chodzi tylko z asekuracją drugiej osoby. W czasie ostatnich upałów gotowałam dla rodziców, ale już nie miałam siły na gotowanie obiadów dla nas (nie jedliśmy obiadów).
    Obserwuję również podobne egoistyczne zachowanie taty - być może to jest jakaś reguła. Mężczyźni z ich pokolenia, przyzwyczajeni do tradycyjnego podziału ról, nie mogą się pogodzić z tym, że ich żony odchodzą, albo stają się niesprawne.
    Dla własnej psychiki postaraj się wprowadzić jakieś zasady,ograniczyć czas przebywania u taty, bo inaczej padniesz z wyczerpania i nie wytrzymasz psychicznie.
    To wcale nie musi oznaczać z naszej strony brak uczuć, nieczułość itd - rodzina chorego też potrzebuje psychicznego wsparcia i pomocy.
    Jak tak obserwuję podobne sytuacje wśród znajomych, to zawsze na początku jesteśmy przytłoczeni i zagubieni, boimy się jakichś bardziej stanowczych decyzji (żeby ktoś nas nie posądził, że źle się opiekujemy) - najczęściej sytuacja nas przerasta.
    Rozumiem Cię doskonale.
    Trzymaj się...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń